iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Dalej, wciąż dalej

 Bardzo dużo się zmienia. Każdy dzień, tydzień, miesiąc przynosi coś nowego, ulepsza życie, choć pozornie czasem zwykłe, codzienne doświadczenia wydają się próbą nie do przejścia. A życie biegnie dalej. Moje również.

Jest dobrze. Nie czuję już złości i żalu do życia, że odebrał mi moje szczęście, kogoś, kto dawał mi sens każdego kolejnego dnia. Kogoś, dla którego warto było żyć i tak bardzo ryzykować swoją równowagę i uczucia. Kogoś, dla kogo byłam w stanie przysiąc, że już nigdy nie będę kochać. Dotrzymałam słowa. Nie kochałam nikogo tak, jak kochałam jego. Nadal jest  kimś ważnym w moim życiu. I nigdy nie przestanie zajmować bardzo ważnego miejsca w moim sercu. 

Ale to było. On był, kochałam, byłam kochana, czułam się potrzebna. Nie myślę już i nie oceniam swojego postępowania, czy było dobre czy złe. Ono było. Nadal jestem zadowolona, że nie zrezygnowałam ze swojego marzenia o odczuciu, o uczuciu, które chciałam czuć, bez względu na okoliczności i ból, przed którym stałam i który przeżyłam. Teraz wiem, że jestem o to doświadczenie silniejsza, mądrzejsza, dojrzalsza. ON na zawsze pozostał w moim sercu i nie mam zamiaru go wyrzucać. 

A teraz. Jest ktoś, kto daje mi spokój, bezpieczeństwo. Przy kim nie myślę, czy nadejdzie kolejny dzień, przy kim nie boję się o to, że odejdzie znienacka, co rzecz jasna nie jest wykluczone. Jednak ryzyko w porównaniu z poprzednim jest oczywiście mniejsze. Jestem.. zaczynam być szczęśliwa, spokojna, otulona ciepłem i pewnego rodzaju pewnością. 

Ulżyło mi.. 

Otwieram oczy znowu.

Komentarze (0)
Nie ma zaskoczeń

 Nie ma zakochania.

Jest deszcz, wiatr, który dał mi w twarz i zaprowadził wszystkie śmieci w jedno miejsce.

Ale jest zaskakująco dobrze.

Bez    nie-samotności    przyzwyczaiłam się być.

Komentarze (3)
Dziś !!

 Dziewczyny.. idę dziś na randkę..

Może spotkanie - randka podobno jest jedna i na początku..

Mam nadzieję, że wkrótce powiem, że jestem...

... zakochana...

Może to już czas..

Wiosna!

:)

Komentarze (4)
Doświadczenia nie-zardzewiałe

 Przeprosiny - przepraszam - wybaczam Zmieniam.

 
Noszę się od dłuższego czasu z zamiarem napisania na ten temat, podyktowanym oczywiście doświadczeniem życia codziennego. Pewnego chłodnego wieczoru starły się bowiem dwie siły domowe - ja i mój ojciec. Błaha sprawa, ale przykra. Bo potwierdzająca jego wyższość nad moją niższością, nad niższością moich potrzeb, pragnień, woli spędzenia czasu przed telewizorem bez wtrącania się osób trzecich. A tymbardziej jego.
 
Wygrał, jak zawsze. Posiadacz pilota do telewizora jest górą (u). A ja spłakana poszłam spać. Nie z żalu, że nie obejrzałam do końca tego głupiego filmu. Z żalu braku szacunku. Braku wyrozumiałości i głupiego autorytaryzmu ojca. Kolejny dzień przyniósł coś biegunowo różniącego się od tego, co wyżej.
 
On nie jest człowiekiem, który robi takie rzeczy. Jest zbyt dumny. Jednak tym razem zrobił.
 
Przeprosił.
 
Na co ja ochoczo, choć powstrzymując łzy zdziwienia i zaciekawienia powiedziałam, że chcę zmian. Zmian na szacunek do tego, co robią inni, a przynajmniej przeobrażenia swoich rządów do demokracji, co nie oznacza w tym przypadku, że wykonałaby się wola słabszej mniejszości.  Z resztą, jak to kiedyś słusznie stwierdzono.. demokracja to najgorszy ustrój, jednak lepszego nie wymyślono.
 
Teraz myślę o tym nieco inaczej - pomijam swoje odczucia i staram się rozumieć tę sytuację jego głową, co on musiał myśleć, gdy jednak zdecydował się na taki krok, który pokaże innym, że jest słaby. Bo przeprosiny to przyznanie się do swojej słabości, nieudolności. Więcej - to przyznanie się do błędu, uznanego przez samego siebie. Jak bardzo trzeba przeformułować swój światopogląd, żeby być niżej niż ktoś, kto całe życie był nisko. Jaką ofiarę (?) trzeba ponieść, i w końcu - jaką pokorę trzeba w sobie znaleźć.  Absolutnie, ani przez moment nie poczułam się lepsza, wyższa i mająca moc ułaskawienia. Bo wiem, że  ja też nie jestem bez winy, że nie raz nawrzeszczałam na niego bez powodu, z czystej złości. Tak, przepraszałam. Ale zdecydowanie mniej świadomie niż on. 
 
Pokora to kolejna rzecz trudna i rzadko spotykana. Mało wyjaśniona i nierozumiana. Odrzucana, bo tak ciężka, że mało kto ma siłę ją unieść. A jest mniejsza od ziarenka piasku.
 
Nie rozumiem. Nie jestem gotowa.
 
To było takie... ludzkie, takie dobre, usłyszeć słowo "przepraszam" od człowieka, który zawsze wymagał od innych takich gestów, uważając się za nieomylnego niemal - ojca.
 
Odczułam ulgę. Poczułam szacunek. Nauczyło mnie to jedno słowo.
 
Tak naprawdę jeszcze większego szacunku. Do ojca. Który zawsze był silny, zawsze gotowy do największych wyrzeczeń po to, żeby rodzina była silna, żeby istniała, żeby nie rozleciała się za sprawą lekkiego wiaterku.
 
Nie przyszedł jeszcze moment by sprawdzić, czy jego przeprosiny, moja sugestia i obietnica poprawy będą miały odzwierciedlenie w rzeczywistej sytuacji.
 
Ale szacunek nie zardzewieje.
Komentarze (0)
Cytaty 2

 Jadąc do pracy czasem czytam to, co ludzie czytają (tym ludziom - przez ramię).

Dziś jakaś pani czytała książkę - chyba z serii babskich powieści, tudzież romansów (książka miała różową okładkę). Nie mam pojęcia, jaki był tytuł, w każdym razie bohaterka miała wyraźnie kwiecisty umysł. 

Szczerze uśmiechnęłam się do siebie w momencie, gdy bohaterka owej powieści, rozmawiając chyba z jakąś koleżanką powiedziała:

"Rozmawiam ze sobą. Unikam straty czasu i kłótni".

Do tej pory jedynym wytłumaczeniem wg mnie rozmów samej ze sobą było to, że każdy człowiek ma potrzebę pogadania czasem z kimś inteligentnym. 

Od dziś interpretuję to w dwojaki sposób.

I nie jest to chorobowe!

Komentarze (3)
Tamtego wieczora..

 W maju był rok od początku. Dziś jest rok od końca.. Przeżywam to od wczoraj, od wieczora przypominając sobie chwile - te lepsze i gorsze, uśmiechnięte i smutne... Pewnie niektórzy zapytaliby po co? po co tak się męczę? po co wspominam? po co sprawiam sobie kolejny ból?

Czy to ból? Czy może to smutek pogodzenia się..

Czy taka tęsknota boli?

Zastanawiam się, gdzie jest, co robi.. czy czasem błyśnie w nim pordzewiała myśl o mnie..

Czy, czy, czy..

Początek pytań, których odpowiedzią jest nadzieja..

Gdzie jest sens? Zbyt wiele myśli a za mało chęci na opisywanie ich.. albo na sięganie do nich, bo to za duża inwestycja. Ale są.. 

- .... Cię..wiesz?

- wiem . 

 

Komentarze (1)
Rewelacja inaczej..

 Zły jest ten czas dla mnie. 

 Myślałam, że będzie mi dobrze, jak już przyzwyczaję się do swojej samotności, będę sobie żyła - dla siebie, odważnie patrząc w przyszłość, pracę, swój rozwój. Tak, postanowiłam kiedyś, że zrobię coś dla siebie. Skoro tak miało być, skoro musiało zakończyć się moje.. szczęście.

 Plan runął tak szybko, jak się narodził, w chwili przypływu dobrych emocji, związanych z jakimś sukcesem w pracy czy gdziekolwiek indziej. Runął, bo nie potrafię przyzwyczaić się, po pierwsze - do myśli, że nie ma i nie wróci to, co było. Po drugie - do życia w pojedynkę, bo do tego potrzeba ogromnej ilości samozaparcia. 

 Wiem, nie mogę ani żyć przeszłością, ani poddawać się i zagłębiać w samotność. 

 Dziś się zagłębiłam.. 

 Jak ważne jest mieć przy sobie osobę, kogoś, kto wysłucha. Niekoniecznie musi to być "druga połówka". Wystarczy, żeby odebrała telefon, posłuchała, nic nie mówiąc nawet. W chwili, gdy nie ma innej możliwości, pozwoliła wypłakać się do słuchawki..

 Płakałam.. 

 Najpierw z powodu tych wszystkich myśli, które ogarnęły mnie popołudniem.. Sobotni wieczór, a ja leżę w łóżku zapłakana, bo nie ma nikogo. Przejmująca samotność jest gorsza niż bycie samemu.

 Ile czasu zastanawiałam się, do kogo zadzwonić, kto będzie chciał odebrać. Szukając pomocy, wołając w myślach o wsparcie, przeglądałam książkę telefoniczną.. 

 Ona ma dzieci, nie będę zawracać jej głowy.. Tamta pewnie z chłopakiem.. Jeszcze inna nie zwykła odbierać.. 

 W końcu wybrałam..

 Usłyszałam - "sama jesteś sobie winna, bo wszystkich odtrącasz"..

 Odpowiedziałam - "nie wciskaj mnie w ziemię".. Pa..

 Czuję się okropnie.. Jeszcze jeden dzień.. Minie szybko, a w poniedziałek pójdę do pracy i znów będzie dobrze..

Komentarze (8)
Z serii "Cytaty"

 Jakże często uroczą kobietę od wspaniałego mężczyzny dzieli tylko ten drobiazg, że są małżeństwem.

"Pani Bovary", Gustaw Flaubert

Komentarze (0)
To, co dzieje się teraz..

 Jest inaczej, choć nadal nieswojo. Pewne rzeczy przetrawiłam, pojawiły się inne, choć nie wiem, czy ważne, ważniejsze. Jest inaczej..

Najważniejsze osiągnięcie - choć nie jestem do końca pewna, czy mogę to tak nazwać... :

Przyzwyczaiłam się i pogodziłam - do myśli, że to, co było już nie wróci. 

Jeszcze nie - nie wyobrażam sobie nikogo innego, komu mogłabym powiedzieć "kocham".

Niesamowite, jak mocno można wbić sobie do głowy wszystkie te definitywności - nigdy, nie można, nie wolno..  Wbite tak mocno wydają się być naturalne, wydają się być murem nie do przebicia. Bo jak można przebić własną naturę?

Tak, to co było już nie wróci.

Tylko niepewne jest to, co przyjdzie.. Co przyleci.. I co będę czuła. Czy się przekonam? Czy coś poczuję? Czy jeszcze potrafię?

Chciałabym, ale boję się.. Potrzebuję cierpliwości, wyrozumiałości dla dystansu, koleżeństwa. I jednocześnie bliskości.. Chciałabym dać to samo.

Tęsknię już powoli za tym....

Komentarze (0)
Cytat

 Jestem miłośniczką złotych myśli. Nie mam teraz zbyt wiele czasu na rozwlekłe rozpisywanie się, jednak otrzymując codziennie "cytat dnia" na maila, dzisiejszy wbił mnie w mój pracowy fotel. Postanowiłam się więc nim podzielić:

"Mężczyzna ideał... takie coś jednej kobiecie się kiedyś przyśniło i obudziwszy się wybuchnęła gorzkim i żałosnym szlochem. Opowiedziała sen przyjaciółkom. Też się popłakały." (J.Chmielewska)

Jest jeszcze kilka naprawdę dobrych w mej zakładce "najlepsze" - czasem śmiesznych, czasem do bólu prawdziwych... 

Ten powyższy należy do... groteskowych. 

Komentarze (3)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
Najnowsze wpisy
2011-10-22 20:25 Dalej, wciąż dalej
2011-04-11 20:04 Nie ma zaskoczeń
2011-03-29 14:13 Dziś !!
2011-03-23 21:27 Doświadczenia nie-zardzewiałe
2011-02-18 08:46 Cytaty 2
Najnowsze komentarze
2011-08-10 10:28
Aneta.Perła:
Nie ma zaskoczeń
Nie poddaję się. Nie teraz.
2011-08-07 22:21
a_siah:
Nie ma zaskoczeń
widze ze to dawno ale to nie tak NIE ZGADZEM SIE !!!! nie ... TO ty KAZAŁAŚ MI (U)wierzyć! to[...]
2011-04-12 08:48
czarnapantera:
Nie ma zaskoczeń
....wiatr, który dał mi w twarz.... przytulam :)
Kategorie
Miłość